niedziela, 18 czerwca 2017

Urlop nad jeziorem Piaseczno - za co kocham to miejsce

Gdy przyjeżdżam do Polski na urlop, to chcę odpocząć i dlatego wybieram jedną z dwóch opcji. Pierwszym wyborem jest wyjazd do mojego taty na wieś, na Roztocze, gdzie jest dom, staw pełen ryb, pusta przestrzeń dookoła oraz najpiękniejsze lasy w całej Polsce. W tym miejscu zawsze relaksuje się muzyką przyrody, świeżym powietrzem i zdrowym jedzeniem. Drugą opcją gdzie w pełni mogę ulżyć swoim nerwom jest działka nad jeziorem Piaseczno. Tam jest działka obok lasu, czyste jezioro i najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa.
Tym razem wybrałam bramkę numer dwa!
Dawno mnie tam nie było w okresie wakacji, a właśnie w tym czasie jest najpiękniej. Pachnie świeżo koszoną trawą z sąsiednich działek. Słychać rozmowy sąsiadów, a zamiast muzyki z radio jest śpiew ptaków.
 
To miejsce ma swój urok.
 
Gdy byłam dzieckiem, co roku przyjeżdżałam tu z rodzicami na całe dwa miesiące wakacji. Kiedyś nie jeździło się na urlopy za granicę, tylko spędzało się czas właśnie w takich miejscach, czy to u siebie, czy u znajomych. To były wspaniałe dwa miesiące upalnego lata, gdzie spędzało się cały dzień nad wodą, jadło lody kupowane w remizie a weekendami czekało się na dziadka, który przyjeżdżał swoją starą hondą zapakowaną po brzegi najsmaczniejszymi owocami (śliwkami, czereśniami, truskawkami) i słodyczami.
 
Te wspomnienia zawsze wracają gdy tylko pomyślę o działce nad jeziorem. Jest wiele rzeczy i momentów, za które uwielbiam przebywać nad j.Piaseczno tj.:
 
* leżenie na hamaku jest mega odprężające, szczególnie po upalnym dniu, gdy można w cieniu poleżeć, poczytać książkę lub zdrzemnąć się.
* wieczorne palenie w kominku, ten cudowny zapach drewna roznosi się po całym domku. Uwielbiam te dźwięki trzaskającego drewna.
* chodzenie boso po trawie lub po zimnej posadzce w domku. Chodzenie boso po trawie jest zdrowe, a po podłodze w domku bardzo przyjemne gdy na zewnątrz panuje ponad 30 stopniowy upał.
* posiłki spożywane na dworze smakują znacznie lepiej. Najsmaczniejsza jest fasolka szparagowa i zupa owocowa ze śmietaną z mojego dzieciństwa.
* poranna kawa wypijana na słońcu, które dopiero co wyjrzało zza horyzontu, to chyba dla mnie najprzyjemniejsza pora dnia.
* ptasie radio tak głośne i intensywne, że aż głowa boli. Mimo wszystko, żadna muzyka nie jest bardziej relaksująca niż ta właśnie.
* przebiegająca o świcie wiewiórka po blaszanym dachu domku.
* stukające krople deszczu o dach, najlepiej podczas burzy. Jest to również jeden z najpiękniejszych dźwięków natury, który dodatkowo relaksuje.
* oglądanie zachodów słońca na plaży.
 











 
Po tylu latach jeżdżenia na działkę, dopiero teraz odczuwam jak wspaniałe miałam dzieciństwo, jak wspaniałe miejsce miałam do wypoczynku. Jestem wdzięczna rodzicom i dziadkom za możliwość "delektowania się" odrobiną luksusu posiadania własnej działki z dala od miejskiego zgiełku.  
 
 
 

2 komentarze:

  1. cudowna. żałuję, że nie dotarliśmy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu następnym razem :) tym razem i tak nie byliśmy tam długo.

      Usuń

Dziękuję bardzo za twój komentarz.

xoxo, Basia